• Fantastyka

    Edward Guziakiewicz
    SUPERNOWA

    Jest to mikropowieść sf z serii Przyloty na Ziemię, obejmującej obecnie dziewięć dużych utworów, od Afrodyty przez Syreny z Cat Island po Kasandrę.

  • Fantastyka

    Edward Guziakiewicz
    SUPERNOWA

    Akcja tego utworu toczy się w bazie kosmicznej na orbicie odległej gwiazdy, mającej właśnie wejść w fazę supernowej.

  • Fantastyka

    Edward Guziakiewicz
    SUPERNOWA

    Tuż przed wybuchem feralnej gwiazdy naukowcy i technicy opuszczają bazę, odlatując w stronę Układu Słonecznego. Wszyscy z wyjątkiem głównego bohatera...

  • Fantastyka

    Edward Guziakiewicz
    SUPERNOWA

    Co ma zrobić pechowiec, któremu ostatnie chwile życia przeciekają między palcami? Popełnić samobójstwo, rzucić się w wir dostępnych przyjemności czy wbrew nadziei szukać ratunku?

graph

Mikropowieść

Jest to mikropowieść sf z serii Przyloty na Ziemię, obejmującej obecnie dziewięć dużych utworów, od Afrodyty po Kasandrę. Jej akcja toczy się w bazie kosmicznej na orbicie odległej gwiazdy, mającej właśnie wejść w fazę supernowej.

graph

science

Tuż przed wybuchem feralnej gwiazdy zatrudnieni tam naukowcy i technicy opuszczają stację, odlatując w stronę Układu Słonecznego. Wszyscy z wyjątkiem głównego bohatera, gdyż temu dziwnym trafem nie udaje się zaokrętować.

graph

fiction

Co ma zrobić pechowiec, któremu ostatnie chwile życia przeciekają między palcami? Popełnić samobójstwo, rzucić się w wir dostępnych przyjemności czy wbrew nadziei szukać ratunku?

Cykl  Przyloty na Ziemię

Na wydany drukiem tom Przyloty na Ziemię składało się sześć mikropowieści: «Afrodyta», «Banita», «Ekscytoza», «Przerwany lot», «Genesis» i «Misja: Europa». Ta ostatnia ukończona w lutym 2006 r. W 2009 r. autor rozpoczął pracę nad siódmym tytułem z tego cyklu. To «Syreny z Cat Island». Pod koniec 2010 r. dodał mikropowieść «Supernowa», a w styczniu 2011 r. zaczął pisać mikropowieść «Kasandra», którą dołączył w lutym 2011 r. Są to utwory o podobnej wielkości. Różnią się one znacznie tematyką i czasem akcji, jednakże ich zestawienie nie jest całkiem przypadkowe. Znajdujemy w nich podobny motyw przewodni. Wiążą się one bowiem nie tyle z okrzyczanymi wyprawami w kosmos (odlotami z Ziemi), co raczej z powrotami na planetę matkę.

 

Rozdział I

M

onotonny głos Jill, uparcie powtarzającej tę samą frazę, sprawił, że otworzyłem oczy. Otaczał mnie półmrok. Próbowałem się poderwać, ale świat wokół niebezpiecznie zawirował. Bezsilnie osunąłem się na kratowany podest. Męczyły mnie mdłości. Obmacałem palcami czoło, odkrywając guz wielkości śliwki. Przede mną w słabym świetle z przełazu znaczyła się biegnąca w dół ściana utworzona ze spojonych nitami metalowych płyt. W ciemności nikły rozlokowane niżej urządzenia. Wracała mi pamięć.

— Ginger! — rozpaczliwie wybełkotałem.

Wiedziałem, co się stało. Usiłowałem złapać burawego kocura, maskotkę stacji i zabrać go na przygotowywany do startu statek kosmiczny. Zwierzak nie przeżyłby w mającej ulec zniszczeniu stacji solarnej. Zwykle przybiegał z wyciągniętym do góry ogonem, licząc na koci przysmak z mej kieszeni, tym razem jednak okazał jawne lekceważenie. Posuwałem się jego tropem niespokojny i rozdrażniony, bo do odlotu zostały nieledwie dwa kwadranse. No i doigrałem się. Wyrżnąłem głową we framugę niskiego przełazu. Straciłem równowagę i spadłem na krużganek. Zawisłem nad przepaścią.

 

0 1 2 3 4