Edward Guziakiewicz, Kasandra
mikropowieść SF

  +

BOHATEREM

tej mikropowieści jest przystosowany do zadań specjalnych w kosmosie inteligentny android, udający się na swoją z kolei dziewiątą misję. Trafia na Ziemię w towarzystwie przydzielonej mu do pomocy ślicznej wojowniczki Kasandry. Tu zaś odkrywa, że jest ona kobietą z niezwykłym, wręcz szokującym temperamentem.

Sprawy wymykają się mu spod kontroli, a wskutek nieobliczalnych zachowań mieszającej mu szyki ekscentrycznej partnerki nałożone na niego zadanie wydaje się niewykonalne. Czy zdoła okiełznać Kasandrę i wymóc na niej współpracę? Czy poradzi sobie z misją i z niej się wywiąże? I co kryje się za jego nieoczekiwanymi kłopotami, nie pozbawionymi akcentów humorystycznych?

 

image

 

Przybyli z kosmosu bohaterowie tej mikropowieści działają w systemie, który przypomina grę komputerową. Akcja niższego poziomu jest wyjściowo modelowana z wyższego poziomu. Po zdobyciu odpowiedniej ilości punktów gracze są nagradzani, zyskując większe uprawnienia. Na drugim poziomie w Galaktyce Andromedy główny bohater, cyborg, w przeszłości na Ziemi dzielny król Aleksander Macedoński, spotyka — m.in. — androida, który wcielił się w starożytności w rolę faraona Ramzesa Wielkiego. Ten szykuje się już do przejścia na poziom trzeci.

Prezentowany tu we fragmentach utwór (o objętości ok. 60 ss. znorm. mpsu) autor ukończył w lutym 2011 r.

 

John Robinson Jeffers
Kassandra

Obłąkana dziewczyna z wytrzeszczonymi oczami,
bielą wychudłych palców
burzą porwane włosy i usta wrzeszczące —
czy to ważne, Kassandro,
czy ludzie dają wiarę
Twoim fontannom goryczy?
(...)

Przeł. Zygmunt Ławrynowicz

 

Edward Guziakiewicz, Kasandra
Fragment 1

WYRAFINOWANA

aparatura wyklonowała uroczą wojowniczkę w trzech identycznych egzemplarzach, posypało się z istnego rogu obfitości, więc dwie pierwsze seksowne laleczki z tej zdumiewającej serii — jako zbędne — musiały trafić do pieca krematoryjnego. Enigmatyczny system po swojemu korygował niepojęte błędy, nie wiadomo przez kogo popełnione. W hibernatorze spała zachowana przy życiu trzecia czarująca piękność. Ostatnia kopia się ostała. Stałem w nabożnym skupieniu, nie naruszając sakralnej ciszy stworzenia i zachłannie się wpatrując w ujmującą gładką twarz, łabędzią szyję, kształtne ramiona i cudowne piersi. Pierwszy raz miałem do czynienia z innym androidem, a do tego płci żeńskiej.

 

image

 

Ogromny owalny iluminator dawał widok na okrytą płaszczem atmosfery planetę i poznaczony śladami uderzeń meteorów surowy księżyc. Za pancerną ścianą pieca huczało i strzelało, jakby miało roznieść generator na strzępy, co dowodziło, że niszczone żeńskie klony dobrze wyposażono pod względem militarnym. Sam też nie mogłem narzekać na zabezpieczenia. W przypadku krańcowego niepowodzenia akcji i konieczności zatarcia wszystkich śladów byłem w stanie zniszczyć cały glob. Na szczęście, nigdy tak się nie skompromitowałem. Radziłem sobie i nie musiałem uciekać się do środków nadzwyczajnych.

 
Strona 1 z 5     1 2 3 4 5